Reportaż ślubny z wielkiego dnia Magdy i Dominika (i gościa honorowego – ich córki Oli). Ta historia jest pełna ciepła, uśmiechów i śmiechu, czułych spojrzeń i dobrej zabawy. Subtelna i szalona jednocześnie. Tak właśnie odbieram Magdę i Dominika. Cieszę się, że mogłam z Wami być w tym ważnym dniu.
Towarzyszyłam Magdzie już od momentu robienia fryzury i makijażu w Pacykarni. Zaczęło się całkiem zabawnie – chcąc być jak najszybciej z Magdą nie patrzyłam gdzie wchodzę i szukałam jej nie w tym salonie co trzeba. Na szczęście nie trwało to zbyt długo ;)
Wesele zorganizowali w klimatycznym miejscu jakim jest Młyn Kowalewko. Parę lat temu pewna para „odkryła” ten wodny młyn z 1938 roku i postanowiła zaadaptować go i zorganizować tam swoje wesele. I tak już zostało. Młyn młynem, ale nie byłoby klimatu bez ludzi. Spotkałam się tam z przesympatycznymi ludźmi, mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy :)
To jedno z tych miejsc, które kradną Twoje serce jak tylko się w nim znajdziesz.
Głównym motywem dekoracji była paproć (za dekoracjami kryje się właścicielka Młyna). Jej magiczne znaczenie jest związane z jej długowiecznością, stałą zielenią liści. Znane są legendy o kwiecie paproci, odnalezieniu wielkiego skarbu, miłości. Myślę, że Magda i Dominik odnaleźli ten skarb. A może sami są kwiatem paproci? ;)

Jeśli chcesz zobaczyć reportaże w podobnym stylu zajrzyj do Gosi i Mateusza oraz Pauliny i Kamila.